„KIEDYŚ TAM NA ZAWSZE ZAMIESZKA” - Dorota
Strugała
Recenzja Sylwii
Kanickiej
Mam przed sobą książeczkę z
oknem na świat, a raczej z oknem na to, co przynoszą kolejne pory roku.
Jedne są ciepłe, inne wieją chłodem. Czasami te ciepłe dni zamieniają się
rolą z tymi zimnymi. Ot taki prosty przykład z przyrody, ale jak wspaniale
jest wstanie zobrazować mi to, co zobaczyłam przekładając kolejne kartki.
Ilustracja, o której mówię, znajduje się
na okładce tomiku wierszy Doroty Strugały. Prosty przykład z przyrody
pokazuje, jak bardzo ludzkie życie może być zaskakujące. Ile może wnieść
przeróżnych sytuacji, które pozwalają rozwijać się człowiekowi. Sama
autorka już na początku powiedziała czytelnikowi, że zbiór ten jest
„refleksyjny, osobisty, pełen miłości i nostalgii” i nie zawiodła
swojego czytelnika. Nie mogę jednak powiedzieć, że prosty przykład, który
przytoczyłam, świadczy o prostocie wierszy, które znajdują się w tym
tomiku. W tej kwestii czytelnik musi jednak wytężyć szare komórki i chcieć
dotrzeć moich wnętrza. Osobistość niektórych zapisanych obrazów zmusza do
poświęcenia im bardzo dużej uwagi. Przyznam się, że przeczytałam całość
kilkakrotnie zanim zdecydowałam się zapisać tych kilka słów.
Już podział całości na trzy części
świadczy o tym, że mamy różne obrazy widziane oczyma tej samej poetki. To
urozmaica czas podczas czytania. Pozwolę sobie tutaj zacytować słowa
Carlosa Ruiz Zafona:
„Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem.
Jakby było kieszonkowcem, dziwką, albo sprzedawcą losów na loterię: to
jego najczęstsze wcielenie. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba
za nim ruszyć.”
Z tego podziału
wynika, że autorka potrafiła wyjść mu naprzeciw. I może mi tutaj ktoś
zarzucić, że zbyt ostre skojarzenie chcę przykleić do wierszy Doroty, ale
tak właśnie trzeba. Utwory, mimo że są bardzo osobistym obrazem; dlatego
ciężko tutaj mówić o tym, że autorka kreuje swoją peelkę, bo nawet jeśli
to robi, to ubiera ją we własne życie; są również bardzo cennym
drogowskazem. Trzeba potrafić wyjść naprzeciw własnemu przeznaczeniu i
docenić to, co nam niesie. Nie można biec na oślep skupiając się na tym,
co chciałoby się osiągnąć bez porozumienia z tym, co przecież jest gdzieś
zapisane, gdyż, jak pisze autorka:
„każde pudełko ma swoje przeznaczenie
jak drugie życie
po
siedmiu przeprowadzkach
rozdzielam rozsądniej
szmatki”
/sentymentalna bałaganiara/
Wiersze z tego zbioru są
bardzo mocne przesycone uczuciem. Jest to szczere uczucie, które
towarzyszy ludziom w ich codziennym życiu, jeśli tylko potrafią kochać.
Czasami tak trudno jest się do tego przyznać, że można zapomnieć, a
przecież ono istnieje. Często połączone z bólem, smutkiem, ale jest
również pełne śmiechu i zadowolenia. Znów, jak w tej mojej zmianie pogody.
Dorota często przywołuje w swoich utworach obrazy ze wspomnieć, a to
świadczy o tym, że jest pełną uczuć kobietą. Wspomina ludzi bliskich jej
sercu. Jak sama powiedziała w tomiku „nie zabrakło wierszy dla tych,
których nie sposób minąć niezauważonych” Antoine de Saint-Exupéry
powiedział kiedyś:
„Gdy szukam wspomnień, które trwały ślad
pozostawiły we mnie, kiedy podsumowuję godziny, które miały dla mnie
znaczenie, odnajduję nieomylnie to, czego żadne bogactwo nie zdołałoby mi
zapewnić: nie można kupić przyjaźni człowieka związanego z nami na zawsze
doświadczeniami życia.”
i te słowa w pełni obrazują to czego można
się doszukiwać czytając kolejne wiersze. Bardzo dobrym zjawiskiem we
współczesnym świecie jest to, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią
przyznawać się do własnych uczuć, którzy nie kryją się z tym co czuja i
którzy potrafią docenić to, co otrzymali od życia.
Dorota jest świetnym obserwatorem i to
pokazała wydając ten zbiór wierszy. Zobrazowała nam świat widziany oczami
kobiety kochającej, kobiety tęskniącej za przemijającym czasem i kobiety
silnej, która potrafi iść dalej, bo życie nie staje w miejscu, dlatego
też, śmiem twierdzić, zostały zapisane te słowa:
„starych murów okna kusza historią
chciałoby się wniknąć
choć
zmurszałe marzenia słabną”
/szukajmy naszego domu/
Nie można przejść obojętnie
obok wierszy Doroty Strugały, bo kuszą jej kobiecością, a zarazem silnym
poczuciem przynależności do świata.
Sylwia Kanicka